05 lipca

Orly - Androgynie

 
      
Tym razem lakier, którego zakupu nie byłam pewna. Twierdziłam, że nie potrzebuję go i takiej wersji się trzymałam. Kiedy okazało się, że mogę mieć go taniej, pomyślałam, że może powinnam dać mu szansę - w ten sposób Androgynie znalazł się w moim domu. :) 
         
Lakier charakteryzuje się czarną bazą oraz wielowymiarowym brokatem mieniącym się na różne kolory. Nie ukrywam, że w butelce lakier wygląda super, ale po pierwszej aplikacji okazało się, że na paznokciach nie robi takiego efektu WOW (przynajmniej w moim odczuciu). 
          
 
      
Największym, a zarazem w sumie jedynym istotnym minusem jest to, że pędzelek nabiera za mało drobinek i na paznokciach lakier nie daje tak spektakularnego efektu, jak w butelce. Do wad mogę zaliczyć jeszcze długi czas schnięcia i trójwarstwowe krycie, ale mimo to da się używać lakieru, więc nie narzekam. 
   
 
    
Całe szczęście, że lakier kupiłam w promocji, bo inaczej zawiodłabym się podwójnie. Uważam, że lakier jest trochę przereklamowany, ale jeśli ktoś lubi czerń z delikatnym, brokatowym akcentem, Androgynie będzie lakierem idealnym (przynajmniej w kwestii koloru). Pojemność mojego egzemplarza wynosi 18ml. 

9 komentarzy:

  1. Ciekawy efekt mimo wszystko daje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie da się w nim nie zakochać, jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo tych minusów to i tak bym go chciała <3

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja mam i uwielbiam ten lakier <3

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie też rozczarował, zbytnia rozbieżność między tym co w butli i tym co na paznokciach :(
    oddałam, koleżanka zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. :) Na Wasze pytania odpowiadam pod postem, w którym pytacie.

Copyright © 2016 Lakierowe love , Blogger